Sarna

kwiecień 10, 2008 at 0:28 (sandanski supreme)

Ostatnio jadę. W dół. W zasadzie lecę po korzeniach. Wypadam zza zakrętu, patrzę: sarna! No to ja po klamkach, ona jak błyskawica w bok, naraz się zatrzymujemy. Stoi do mnie bestia tyłem, świeci tzw. lustrem, głowę ma tak charakterystycznie odwróconą i patrzy na mnie. Samo południe. Na to ja wyciągam w jej stronę palec wskazujący mojej lewej, odzianej w rękawiczkę Northwave Skeleton Lite (i to w wersji długopalczastej, co już powinno dać jej do myślenia), dłoni i lecę cytatem z zasłyszanego klasyka:

“Masz szczęście głupia kurwo, że w porę opanowałem maszynę, bo bym Cię rozjebał jak żabę”.

I odjechałem.

Napisz komentarz