Sarna
Ostatnio jadę. W dół. W zasadzie lecę po korzeniach. Wypadam zza zakrętu, patrzę: sarna! No to ja po klamkach, ona jak błyskawica w bok, naraz się zatrzymujemy. Stoi do mnie bestia tyłem, świeci tzw. lustrem, głowę ma tak charakterystycznie odwróconą i patrzy na mnie. Samo południe. Na to ja wyciągam w jej stronę palec wskazujący mojej lewej, odzianej w rękawiczkę Northwave Skeleton Lite (i to w wersji długopalczastej, co już powinno dać jej do myślenia), dłoni i lecę cytatem z zasłyszanego klasyka:
“Masz szczęście głupia kurwo, że w porę opanowałem maszynę, bo bym Cię rozjebał jak żabę”.
I odjechałem.