I had a dream

kwiecień 24, 2008 at 0:00 (sandanski supreme)

Dzisiaj rano obudziłem się i, nie powiem, poczułem się dość mocno skonfundowany. Powodem mojej konsternacji był sen jaki miałem. Mianowicie jeden z moich daaawnych kolegów z podstawówki przyśnił mi się. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie historia jaką mi w tym śnie opowiedział. Okazało się, że wrócił z jakiejś tropikalnej wyspy i przywlókł z niej choróbsko, które z tego co pamiętam nazywało się samud. Ta tajemnicza choroba wywoływana jest przez wirus którego duże ilości znajdują się w odchodach jakiegoś podobnego do albatrosa ptaka, który zamieszkiwał między innymi tę wyspę. Historia dalej trzyma się kupy, prawda? Super, no to teraz uwaga. Samud powoduje, że pacjent po kilku dniach od zarażenia dostaje gigantycznej ginekomastii. Zmiany, z tego co opowiadał mi we śnie kolega, są tak duże i tak gwałtowne, że lekarz który z nim rozmawiał określił je mianem erupcji. Klawo, nie? Zostały mu cztery dni do dnia zero. Śnią mi się faceci, którym lada moment urosną gigantyczne cycki. Aż się boję iść spać :/

Napisz komentarz